• Wpisów:3596
  • Średnio co: 13 godzin
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 19:40
  • Licznik odwiedzin:321 448 / 2044 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Uff!!
Nareszcie skończyłam ten film. Miałam z tym tyle problemów, że w pewnym momencie chciałam porzucić ten projekt. Ale nie! Wzięłam się w garść i skończyłam
 

 
Niedawno wyszła nowa płyta Skillet - Unleashed i od razu się zakochałam we wszystkich piosenkach *-*
Jedna z moich ulubionych:

Dzisiaj zabieram się za robienie filmów na youtube'a. W większości z nich będą właśnie nowe piosenki Skillet
 

 
Jadę jutro do Wiednia. Postaram się zrobić jakieś artystyczne zdjęcia, które potem wstawię na blog (lub na Instagrama) xD.
Udało mi się znaleźć trzy sklepy z mangami, dlatego nie mogę się już doczekać xD
 

 
Nie spodziewałam się, że dojdziemy do takiej liczby 0.0
Bardzo się cieszę, że założyłam tego bloga, dzięki temu poznałam wiele fantastycznych osób
Dziękuję, że jesteście ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
“Pragniesz sprawiedliwości, wynajmij wiedźmina.”
Graffiti na murze Katedry Prawa Uniwersytetu w Oxenfurcie, A. Sapkowski, “Krew Elfów”.

“Geralt objął Ciri. Wolnym ruchem odpiął od jej kubraczka białą, upstrzoną ciemnymi plamkami różę, bez słowa rzucił kwiat na ciało Wiewiórki.
- Żegnaj - szepnęła Ciri. - Żegnaj, Różo z Shaerrawedd. Żegnaj i…
- I wybacz nam - dokończył wiedźmin.”
Andrzej Sapkowski, “Krew Elfów”.

Gemma zachwiała się, ale nie przewróciła się. Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Loki się pojawił i jej pomógł!
- Mogłam się domyślić, że wrócisz tutaj - warknęła Amora, próbując wstać z ziemi. - Zawsze wracasz po tę szmatę.
- Zamknij się już, wiedźmo - powiedział Kłamca z wyższością. - To twój koniec.
- Jasne - zaśmiała się.
Czarodziejka wypowiedziała cicho zaklęcie, a Runa Czasu w jednej sekundzie znalazła się w jej ręce.
- Nie! - krzyknęła Gemma. Wyciągnęła sztylet i rzuciła nim w Amorę. Asgardianka jednak zniknęła z miejsca, w którym stała i znalazła się tuż za Jones.
- Chyba coś zgubiłaś - powiedziała jej do ucha i wbiła sztylet w bok Gemmy. Czarnowłosa przez chwilę stała wyprostowana. Potem poczuła przeszywający ból i upadła na kolana.
- Amora! - krzyknął Loki, ale Czarodziejka cisnęła nim o ścianę.
Bonnie i Deadpool odzyskali przytomność i zaczęli strzelać, co jednak żadnego efektu nie przyniosło. Spider-Man wyrzucił sieć, która przylepiła się do nogi Amory, pociągnął ją i blondynka upadła na posadzkę.
- Ty cholery pająku - wycharczała. Pstryknęła palcami i wokół Spider-Mana pojawił się ogień.
Ant-Man zmniejszył się i wezwał do pomocy mrówki. Amora prychnęła. Machnęła ręką roztaczając wokół się ogromny powiew wiatru. Doktor Pym wrócił do swoich normalnych rozmiarów i wpadł z dużym impetem na ścianę.
Sokole Oko też nie dawał za wygraną. Napiął cięciwę i wypuścił trzy strzały na raz. Czarodziejka zmieniła trajektorię ich ruchu tak, aby poleciały w stronę Gemmy.
- Gemmo, uważaj! - krzyknął przerażony Clint. Dzięki Lokiemu, dziewczyna uniknęła podziurawienia.
- Poczekaj chwilkę - szepnął Kłamca do Jones. Przyłożył swoje dłonie do miejsca, w które Amora wbiła sztylet i wypowiedział zaklęcie. Fala ciepła przeszła przez całe ciało Gemmy, a rana zniknęła. - Lepiej?
Dziewczyna kiwnęła głową i wstała przy jego pomocy.
Amora ściskała w dłoni Runę Czasu i patrzyła na nią z uwielbieniem.
- Teraz patrzcie, jak cały wasz świat zostaje zniszczony - zarechotała. Runa uniosła się nad Czarodziejką i zaczęła błyszczeć. Asgardianka wypowiadała cicho zaklęcie. Na jej ustach gościł przerażający uśmiech.
- Znowu przegrałam - szepnęła przerażona Gemma, patrząc na Amorę.
- Jeszcze nic straconego - powiedział Loki, patrząc na Jones.
- Skąd możesz… - zaczęła, ale zamarła. Kłamca uśmiechał się. Czyżby miał w zanadrzu jakiś plan?
Nagle pojawił się purpurowy błysk, który rozproszył Czarodziejkę. Runa Czasu upadła na ziemię, odbijając się kilka razy.
- Co znowu?! - warknęła i znieruchomiała. - To niemożliwe!!
Wszyscy, jak jeden mąż, unieśli głowy. Nad nimi lewitował Doktor Strange.
- Stephen! - krzyknęła uradowana Bonnie.
- Ale… jak? - zdziwiła się Gemma, patrząc na ciało, które nadal leżało na posadzce.
- To akurat zasługa Lokiego - powiedział Strange, wskazując na Kłamcę. - Ostrzegł mnie przed Amorą i kazał stworzyć mojego klona.
- Loki!! - krzyknęła Czarodziejka i rzuciła się na boga oszustwa. Gemma odepchnęła go na bok i sama oberwała dość potężnym zaklęciem. Wykorzystując zdezorientowanie blondynki, Doktor Strange wyczarował klatkę, do której wepchnął Amorę.
- Wypuść mnie! - krzyczała, uderzając pięściami o ścianki.
- Za żadne skarby.
Loki podbiegł do nieprzytomnej Gemmy. Ułożył ją wygodniej, układając jej głowę na swoich kolanach.
- Nic jej nie będzie? - spytał Clint, pocierając obolałą potylicę.
- Nie - powiedział cicho Kłamca. - Odepchnęła mnie i sama przyjęła cios.
- Nie martw się, Loki - powiedział Doktor Strange, kładąc mu dłoń na ramieniu. - Jestem ci wdzięczny. Gdybyś nie przybył na czas i nie powiedział mi o tym paradoksie, pewnie nadal byśmy kręcili się w kółko.
- Zaraz - powiedziała Bonnie, unosząc ręce. - Skąd o tym wiedziałeś? Gemma przecież nic ci podobno nie powiedziała.
Loki westchnął.
- Ja również byłem w środku tych wydarzeń. Tak jak Gemma, pamiętam każde cofnięcie się w czasie.
- Co? - przeraził się Spider-Man. - To czemuś nam o tym nie powiedział.
Loki wzruszył ramionami.
- Sam do końca tego nie rozumiałem - westchnął, głaszcząc delikatnie włosy Gemmy.
- Nie ważne - mruknęła Bonnie, opierając się o Franka i łapiąc go za rękę. - Najważniejsze, że wygraliśmy.
- Właśnie, co zrobimy z Amorą i Runą Czasu? - zapytał Hank.
- Ja się nimi zajmę - powiedział Strange, odwracając się. Jednak Czarodziejki nie było w klatce.
- Uciekła! - krzyknął Deadpool.
- Prędko tu nie wróci - powiedział Loki. - Jest słaba, a Runa zaraz przestanie być aktywna.
- Zgadzam się. - Stephen schował Runę do srebrnej skrzynki. - Tutaj będzie bezpieczna, nikt tego nie otworzy.

**

Gemma otworzyła oczy i rozejrzała się. Znajdowała się w swoim pokoju w Stark Tower. Szybko usiadła i odrzuciła kołdrę. Syknęła, czując pulsujący ból w głowie. Spojrzała na swoje dłonie. Nie była w kajdanach. W kilku miejscach zobaczyła plastry i bandaże. Znowu cofnęła się w czasie? Ostatnie, co pamiętała, to to, że uratowała Lokiego przed Amorą. A potem? Co się wydarzyło?
Drzwi otworzyły się i weszła Bonnie.
- Gem! - krzyknęła z radością i rzuciła się przyjaciółce na szyję.
- Bonnie? Czy- czy wygraliśmy? Z Amorą? - zapytała z drżącym głosem.
- Tak, tak! Nie musisz się już martwić. Runa Czasu jest u Doktora Strange’a. Nikt już jej nie zabierze. - zaśmiała się.
Gemma poczuła wielką ulgę.
- Razem z Hankiem i Clintem opowiedzieliśmy Mścicielom, co się wydarzyło. Fury również wie. Wszyscy mówią, że jesteś bohaterką. Uratowałaś cały świat!
Jones zaśmiała się nerwowo.
- Ja? Bohaterką? Wątpię w to. Nie potrafiłam nawet was uratować. - spuściła głowę i poczuła gorące łzy na policzkach.
- O czym ty mówisz? Przecież wszystko dobrze się skończyło.
- Mam na myśli tych wcześniejszych was - szepnęła. - Wiesz ile razy się cofałam?
Bonnie pokręciła głową.
- Siedem razy - powiedziała Gemma, zagryzając wargę. - Za każdym razem cofałam się jakieś dwa tygodnie czy miesiąc przed tym wydarzeniem. Ale teraz wypadłam ponad rok wcześniej. Nawet nie wiesz, jakie to było dla mnie potworne. Myśl, że mam tyle czasu czekać, aż umrzecie, wprawiała mnie we wściekłość i frustrację. A kiedy widziałam, że wy wszyscy się uśmiechacie, spełniacie swoje marzenia, ratujecie Nowy Jork… Nie mogłam na was patrzeć i myśleć o waszych martwych ciałach…
- Dlatego chciałaś znaleźć się w więzieniu - domyśliła się Bonnie, po czym objęła Gemmę. - Ale teraz jest już koniec. Nikt cię nie obwinia. Wszyscy się cieszą, że żyjesz.
- Dzięki, Bonnie - powiedziała przez łzy. - Dzięki.

***
Kilka dni później, Loki stał na środku salonu w swojej dawnej kryjówce. Wciąż gdzieniegdzie znajdywał pochowanie opakowania po czipsach, zgniecione puszki po piwie, okruszki czy broń swoich “sprzymierzeńców”.
Żałował, że wtedy pomagał Amorze. Ale skąd mógł wiedzieć, że tak się to wszystko skończy? Runa Czasu miała być tylko legendą, a okazała się potężnych artefaktem.
Westchnął i usiadł na kanapie. Nagle przypomniał sobie ostrzeżenie Bonnie po wygranej walce:
“Jeśli ją skrzywdzisz, pamiętaj, że będziesz miał ze mną do czynienia. Zatłukę cię, rozumiesz?”
- Tak, Bonnie, rozumiem - powiedział do siebie i zamknął oczy.

KONIEC
________________________________________________

Rany, skończyłam to! :O
Sama się dziwię. Myślę, że mogłabym to ciągnąć jeszcze kilka rozdziałów, ale byłyby to tylko flaki z olejem xD
No ale nic, cieszę się, że udało mi się to zakończyć, mimo wielu problemów i braku weny. Teraz muszę wziąć się za "Trzynastą Władczynię". Przyjaciółka pomogła mi rozwiązać problem i mogę pisać
  • awatar Gość: Jaki subtelny koniec :) pada tu wiele ciepłych słów... wzruszające, aż nierzeczywiste dla kogoś, kto zgubił swoje ;)
  • awatar Gość: O rany, rany *-* tyle rozdziałów z rzędu? Święto lasu xD Ale jak to juz koniec? ;-; Ja liczyłam na jakieś urocze GemmaxLoki <3 Świetnie piszesz (y) gratuluję talentu / X-Maniaczka
  • awatar Sakuja World: No, Loki się postarał :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
“What the hell's going on?!
Can someone tell me please?
Why I'm switching faster than the channels on TV?
I'm black, then I'm white,
No!
Something isn't right!
My enemy's invisible, I don't know how to fight!”
GUMI V3 English, “Echo”

Gemma zaczęła biec. Miała nadzieję, że jeszcze uda jej się wszystko odkręcić. Że Strange powstrzyma Amorę przed zdobyciem Runy Czasu. Że uratuje swoich przyjaciół.
Za swoimi plecami słyszała nawoływania Hanka, aby się zatrzymała. Po co? Aby wymyślić plan, który i tak nie wypali? Ma widzieć po raz kolejny przerażone miny Mścicieli?
Zatrzymała się dopiero, kiedy dotarła do sali, skąd dochodziły krzyki. Zamarła.
Stephen Strange leżał w kałuży krwi. W jego piersi tkwiło ostrze. Jego twarz była biała, oczy stały się matowe i niewidzące. Obok niego stała Amora. Wyglądała inaczej, niż kiedy ostatnio widziała się z Gemmą. Jej niegdyś długie blond włosy sięgały teraz ledwie do ramion, na czole widniał złoty diadem ze szmaragdowymi oczkami. Długa, zielona suknia uwydatniała wdzięki Czarodziejki, co na pewno wykorzystywała do wykonywania swoich celów.
- No proszę, proszę, czyżby to była Gemma Jones? - zaśmiała się Amora jadowicie. Odwróciła się twarzą do czarnowłosej, wprawiając ją w osłupienie. Lewy policzek Asgardianki był oszpecony blizną i śladami po poparzeniach. - Zauważyłaś? To twoja wina! To ty mi to zrobiłaś!
Gemma wzdrygnęła się.
- Pamiętasz? Ale…
- Tak, też się zdziwiłam. - Amora wzruszyła ramionami. - Przez kilka tygodni nie wiedziałam, dlaczego żyję, skoro Runa Czasu spaliła mnie żywcem. Potem zdałam sobie sprawę, że po prostu cofnęliśmy się w czasie. Znowu.
Jones zagryzła wargę.
- Przypomniałam sobie rok temu te wszystkie próby zabrania Runy. I za każdym razem to ty mi przeszkadzałaś.
- Gemmo! - był to Clint.
- No proszę, jednak nie jesteś sama. - zaśmiała się Czarodziejka. - A myślałam, że wszyscy twoi “przyjaciele” mają dość naprawiania twoich błędów.
Amora spojrzała na Gemmę, a potem na resztę, po czym wybuchła śmiechem.
- Nic im nie powiedziałaś, prawda? Mogłam się tego spodziewać, w końcu to ty! - przetarła oczy i powiedziała: Ale tym razem to ja zatriumfuję. I mi nie przeszkodzisz. Ani twoi pomagierzy!
Nagle rozległy się strzały. Byli to Bonnie i Punisher.
- Mam dość tego twojego pierdzielenia, Amoro - warknęła Stark. - Gadaj, o co tu chodzi, natychmiast.
Czarodziejka spojrzała na nią z pogardą.
- W takim razie, dlaczego nie zapytasz swojej przyjaciółki, co? Ona zna szczegóły.
Wszyscy spojrzeli na Jones.
- Gem? - zapytał cicho Hank. - Powiedz, co to wszystko ma znaczyć?
Czarnowłosa wzięła głęboki oddech, starając się nie rozpłakać.
- Ta sytuacja… nie dzieje się po raz pierwszy - powiedziała cicho. - To znaczy, eee, Runa Czasu, jak możecie się domyślać, może sprawić, że można cofnąć czas lub spojrzeć w przyszłość. Tak wyszło, że znalazłam się w centrum wydarzeń.
- To znaczy, że cofasz się w czasie, tak? - zapytała Bonnie. - Bezwiednie?
Gemma kiwnęła głową.
- Za pierwszym razem, kiedy mieliśmy chronić Runę Czasu, było to zlecenie z TARCZY. Fury wysłał mnie, Iron Mana, Thora, Hulka, Wasp i Sokole Oko. Zadanie polegało na tym, aby ochronić Runę Czasu przed Czarodziejką, w czasie jej aktywacji. Doktor Strange miał nam pomagać. Jednak, jak się potem okazało, nie była sama. - spojrzała na blondynkę z frustracją.
- Tak. - zachichotała Amora - Loki mi pomagał.
Bonnie westchnęła cicho. Hank i Clint spojrzeli po sobie zmartwieni.
- To był plan idealny - ciągnęła Czarodziejka - Loki i ja znów działaliśmy razem. I załatwilibyśmy was wszystkich! Udało mi się nawet zabić tą pszczelą dziewczynę.
- Co? - Hank poczuł, że nogi uginają się pod nim. - Co zrobiłaś?
- Błagała o litość, żałosne - prychnęła Amora. - Potem udało nam się przygwoździć Thora, a Mjolnir wysłaliśmy do innego wymiaru. Stark był pozbawiony tego swojego sztucznego serca, nie mógł się w ogóle ruszać.
Bonnie poczuła dreszcze, po czym wystrzeliła serię w stronę Czarodziejki. Asgardianka wyczarowała pole siłowe i ciągnęła dalej:
- Hulk walczył najdłużej. Ale na niego też był sposób. Udało nam się wyssać całą tę energię gamma z niego i wyzbyliśmy się z doktorka Bannera potwora. Potem załatwiliśmy go jak tego tutaj - wskazała na ciało Strange’a, po czym zaśmiała się i spojrzała na Clinta - Ty sprawiłeś mi największą radochę.
- Ach tak? - warknął, wyciągając strzałę z kołczanu.
- Kiedy zostałeś ostatni z Mścicieli, ledwie się ruszałeś. Widziałam twój smutek i wściekłość, co naprawdę mnie rozbawiło. - podeszła bliżej niego. Clint nałożył strzałę na cięciwę. - Zniszczyłam wszystkie twoje strzały, zostawiając tylko jedną. Wyczarowałam magiczne więzy, abyś nie mógł się ruszać. Wzięłam ostatnią strzałę i…
- Przestań! - krzyknęła rozpaczliwie Gemma, ale Amora cisnęła nią o ścianę.
- Wzięłam ostatnią twoją strzałę i wbiłam ją w twoje prawe oko - wysyczała, zbliżając się niebezpiecznie do twarzy Clinta. Barton zaś stał wyprostowany i z przerażeniem patrzył w hipnotyzujące oczy Amory.
- Zamknij się już, pieprzona żmijo - warknęła Bonnie, znów do niej strzelając. Po chwili Punisher i Deadpool dołączyli do niej. Amora jednak znów wyczarowała pole siłowe, które odrzuciło wszystkich na ścianę.
- Trochę się rozgadaliśmy - westchnęła Amora z jadowitym uśmiechem. - Czas na mnie.
Podeszła do piedestału, na którym stała złota szkatułka. Gemma podniosła się. Ale zanim zdołała dobiec do Czarodziejki, ta już trzymała w dłoniach Runę Czasu.
- Nareszcie! - krzyknęła Asgardianka ze śmiechem.
Nagle stało się coś niezwykłego. Coś uderzyło Amorę z tyłu, wywracając ją na ziemię, a tym samym wyrzucając Runę na posadzkę.
- Loki! - krzyknęła Gemma.
CDN
 

 
“Ta, która została odrzucona, powróci do władzy,
Jej wrogowie znajdą się pomiędzy spiskowcami,
Z większą chwałą, niż przedtem będzie panować,
Z trzema i siedemdziesięcioma śmierć jest pewna.”
Nostradamus, “Centuria”

25 października, godzina 14:59

Wszyscy wpatrywali się w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą stał Loki. Gemma myślała, że był to tylko głupi żart Kłamcy, ale im dłużej czekała, tym szybciej zdawała sobie sprawę, że on już tu nie wróci.
- Gem… - zaczęła Bonnie.
- Co? - warknęła, zaciskając pięści - To nawet lepiej, że odszedł. Przynajmniej nie będzie truł dupy.
Jones podniosła swoją torbę i założyła ją na ramię.
- Runa Czasu aktywuje się równo o 20, a jej moc zniknie po 23. Mamy pięć godzin, aby ją znaleźć i przenieść w bezpieczne miejsce. Tak, aby ani Amora, ani Loki jej nie znaleźli.
- Myślisz, że on teraz będzie chciał ją ukraść? - zdziwił się Spider-Man.
- Nie mam pojęcia. Po nim można się wszystkiego spodziewać, nie? - Gemma wzruszyła ramionami.
- Ale ze znalezieniem nie powinno być problemów. Sama mówiłaś, że Runa jest u Doktora Strange’a - powiedział Clint.
- Tyle że Strange nie wie, że zamierzamy się u niego pojawić - mruknęła.
- Czemu najpierw nie obgadałaś tego z nim? - spytała Bonnie ze zdenerwowaniem . - Mógłby nam pomoc, przecież…
- Nie - powiedziała stanowczo. - Ma to być utrzymane w sekrecie. Im mniej osób wie, tym lepiej.
Hank pokręcił głową ze zrezygnowaniem.
- Nic z tego nie rozumiem. Skoro prosisz nas o pomoc, to znaczy, że musisz zdradzić nam szczegóły. Inaczej nie będziemy w stanie ci pomóc.
Gemma zagryzła wargę. Też tak myślała za pierwszym razem, ale nie wyszło. Wszystko i tak zostało zniszczone, więc po co ma kolejny raz widzieć, jak jej przyjaciele starają się na nic?
- Nie - powtórzyła cicho. - Po prostu chodźmy.
Poprawiła torbę na ramieniu i wyszła z domu. Zimne powietrze uderzyło ją w twarz, przywracając do rzeczywistości. Musi teraz zapomnieć o zrezygnowanych twarzach swoich przyjaciół. Domyślała się, że tak to się skończy, ale nic innego nie mogła zrobić. Nawet jeśli nikt z nią nie pójdzie odzyskać Runy, nic się nie stanie. Wzięła głęboki oddech.
- Gemmo, zaczekaj - usłyszała za sobą głos Bonnie.
- Błagam cię, nie rób mi tu teraz jakiejś głupiej pogadanki. Sama nie jesteś lepsza!
- Uspokój się! - krzyknęła Stark, po czym wzięła parę wdechów i powiedziała już nieco spokojniej: Chciałam ci tylko uświadomić, że rozumiem. Skoro nam niczego nie mówisz, to znaczy, że chcesz nas chronić. Wiem, jak to działa. Nie raz i nie dwa byłam w takiej sytuacji.
Gemma przetarła oczy wierzchem dłoni i kiwnęła głową.
- Dzięki - szepnęła. - Jeśli nie chcecie iść ze mną, to nie musicie.
- Kto powiedział, że nie idziemy? - usłyszała głos Deadpoola. - To będzie najlepsza rozróba w całym moim życiu!
- No i musimy uratować świat. Od czego są superbohaterowie, prawda? - powiedział doktor Pym z uśmiechem.
Gemma parsknęła i uśmiechnęła się z wdzięcznością.

***

25 października, godzina 17: 00

Zanim znaleźli się przy Bleecker Street, Bonnie musiała dowiedzieć się, jak jej brat zamierza znaleźć Gemmę. Dzięki tym informacjom Jonesi jej drużyna Pierścienia mogła przyjść niezauważona do domu Strange’a.
- Jak tam wejdziemy? - zapytał Clint, kiedy znaleźli się na schodach przed drzwiami wejściowymi. - Cały budynek jest chroniony potężną magią...
Zanim skończył zdanie, Gemma wysadziła większość ściany budynku.
- Można i tak - powiedziała zdumiona Bonnie i weszła za przyjaciółką.
“Dobra, wystarczy, że znajdę Runę i ją zniszczę. Wtedy wszystko powinno być w porządku.” - pomyślała ze zdenerwowaniem.
Nagle usłyszeli krzyk i głośny łomot.
- Spóźniliśmy się - powiedziała ledwie słyszalnie - Amora już tu jest.

CDN
 

 
Teraz chciałabym zrobić reklamę moim koleżankom i ich DeviantArtom:
Moja bff ---> http://oliuszka.deviantart.com/, która genialnie narysowała polskich wieszczy xD
Plus zapraszam na jej tumblra---> http://oliuszka.tumblr.com/

Druga bff: jak na razie wstawiła tylko jedną pracę, ale zapraszam was serdecznie, gdyż ma talent ---> http://kotaklizm.deviantart.com/

A teraz koleżanka mojej bff. Jej prace są równie fascynujące ---> http://saunterie.deviantart.com/

A ja zapraszam was na mojego Wattpada: https://www.wattpad.com/user/Potterwarta
oraz tumblra: http://shadowandlightknb.tumblr.com/
 

 
Jednym z moich ulubionych gatunków anime są tzw. "sportówki". Mimo że sama nie uprawiam sportu, to bardzo przyjemnie mi się je ogląda. Zawsze jest ten dreszcz emocji: "Kto wygra?", "Czy mu się uda?", "Co się stało?".
Obejrzane przeze mnie "sportówki":
- Kuroko no Basket (koszykówka),
- Haikyuu!! (siatkówka),
- Free! (pływanie),
- Prince of Stride (bieganie),
- Yowamushi Pedal (kolarstwo),
- Diamond no Ace (baseball),
- Baby steps (tenis),
- Days (piłka nożna),
- Cheer Boys! (męska drużyna cheerleaderów),
- Amanchu! (nurkowanie).

Trzy ostatnie serie wyszły dopiero w tym miesiącu, więc na razie jestem na początkowym etapie ich oglądania. Niedługo wyjdzie także Battery! (baseball), a jakość w październiku All Out!! (rugby) i Yuri on Ice (łyżwiarstwo).

Oczywiście moją ulubioną sportówką jest Kuroko no Basket. Mam wielką nadzieję, że ekranizacja mangi "Extra Game" będzie na takim samym poziomie, co poprzednie trzy sezony.


  • awatar Potterwarta: @Hikoyo - Hasami: kocham Akashiego, Midorimę, Hanamiyę, Haizakiego i Nijimurę, a nie lubię Kise.
  • awatar Hikoyo - Hasami: Ja w zasadzie wolę mangę od anime. Mówię o KnB. I nie wiem czy to przez wielbienie postępu w rysowaniu postaci pana Tadatoshiego czy przez to, że Akashi wygląda w anime po prostu dziwnie jak dla mnie, ale nie wnikajmy w to. Czekam z niecierpliwością na ekranizację Extra Game i na filmy oczywiście. Mam także pytanie. Kto jest twoją ulubioną i najmniej lubianą postacią?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak już wspominałam w poprzednim wpisie, gramy ze znajomymi w Wiedźmina. Moja postać, Síla, została narysowana przez moją bff (tutaj jest jej tumblr ----> http://oliuszka.tumblr.com/).


Bardzo możliwie, że pojawi się opowiadanie z nią w roli głównej (kiedyś, w dalekiej przyszłości...).
 

 
Ja i moje szczęście ;-;
Nie ma to jak być na antybiotyku w wakacje
 

 
Jutro dodam kolejny rozdział "Rok wcześniej". Jak zaczynałam pisać to miałam taką wenę, że myślałam, że skończę to opowiadanie po dwóch tygodniach. Teraz już ledwo pamiętam, o co w tym chodzi... ale skończę to. Zawsze coś zaczynam, a potem tego nie kończę Mam nadzieję, że z "Trzynastą Władczynią" tak nie będzie. Bardzo chciałam ją skończyć, bo wydaje mi się, że pomysł jest ciekawy.
Trzymajcie za mnie kciuki!

A tutaj jest moja inna postać, Síla Bleod. Z przyjaciółmi gramy w Wiedźmina i najpierw wymyślamy swoich bohaterów (wygląd, historia, umiejętności). Síla jest wojowniczką (pierwotnie mage warrior ze specjalizacją ognia/ziemi). Jest córką hrabiego z Nilfgaardu.
 

 
Czyli "The Devil is a Part-Timer!". Jest to jeden z lepszych pomysłów na anime. Obejrzałam te trzynaście odcinków w dwa dni i powiem, że bardzo mi się podobało. Odcinki były pełne komizmu, szczególnie kiedy Maou i Ashiya nie mogli połapać się w ludzkim świecie. Czuję jednak pełen niedosyt. Zacznijmy jednak od początku.
Szatan podbijał swój świat - Ente Isla, ze swoją armią demonów, na której czele stali Alciel i Lucyfer. Jednakże Szatan został pokonany przez Bohaterkę Emilię. Aby pozbierać więcej mocy, Szatan wraz z Alcielem udali się do innego świata - współczesnego Tokio. Pierwsze chwile w Japonii były straszne dla dwójki demonów. Najpierw musieli znaleźć mieszkanie, potem pracę, dzięki której mogli się utrzymać. W taki sposób wielki i potężny Szatan (znany jako Maou Sadaou) stał się sprzedawcą w fast foodzie. Było wiele śmiesznych sytuacji, związane głównie z Lucyferem (którego pokochałam <33). Czuję jednak niedosyt. Spodziewałam się, że Maou wróci na Ente Isla albo poznam jego "origin". Ale nie. Ratował ludzi, pomagał Emilii itd. Tylko w niektórych odcinkach pojawiał się w swojej naturalnej postaci.
Mimo wszystko, serdecznie Wam polecam to anime!
Moja ocena to 8/10
 

 
Zapraszam wszystkich na mojego Wattpada https://www.wattpad.com/user/Potterwarta
Będą tu publikowane opowiadania z anime oraz moja własna wymyślona historia pt. "Trzynasta Władczyni". Prolog jest już dostępny!
Zapraszam
 

 
Rany, prawie dwa tygodnie nic nie pisałam...
Jestem sobą załamana.
Postaram się teraz publikować na bieżąco oraz wziąć się za pisanie rozdziałów.
 

 
TAK!
Nareszcie udało mi się opublikować moje nowe opowiadanie, które planuje od ponad roku. Tworzę swoje własne uniwersum, więc mam nadzieję, że uda mi się
Prolog możecie już przeczytać na Wattpadzie ---> https://www.wattpad.com/story/75896537-trzynasta-w%C5%82adczyni
Zapraszam!
 

 
Dzisiaj i jutro jeszcze mam lekcje. W środę wychodzimy z naszą wychowawczynią do parku na piknik, a w czwartek pani od biologii zaprasza nas na śniadanie xD
W weekend nic mi się nie chciało. Tak szczerze. Cały czas praktycznie spałam.
 

 
KONIEC! Oceny wystawione, nauczyciele już mi nic nie mogą zrobić xD
Średnia 4,75, więc będzie czerwony pasek, a w przyszłym semestrze także stypendium ^^
Teraz będę miała czas, aby nadrobić zaległości na blogu, skończyć fanfiki, które obiecałam i przeczytać książki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ostatnie dni w szkole są najcięższe, jest walka o oceny, a pogoda niestety nie pomaga. Od razu po powrocie do domu padam na łóżko i nie mam na nic siły, ani ochoty. Zaniedbuję bloga, wiem to, ale niedługo są wakacje, więc będę wstawiać więcej wpisów i wreszcie skończę opowiadanie xD
 

 
Chciałabym podzielić się swoją opinią na temat nowego "pomysłu" Marvela. W najnowszym komiksie "Captain America. Steve Rogers" okazało się, że Kapitan, znany z wielkiego poczucia sprawiedliwości, jest agentem Hydry.

Muszę to przyznać - plot twist im się udał, naprawdę. Nie wydaje mi się, aby którykolwiek z fanów Marvel Comics, spodziewał się takiego obrotu sprawy. Mi rownież nigdy nie przyszłoby do głowy, że Kapitan byłby częścią Hydry. To się po prostu nie nadaje. Steve jest szlachetny i prawy, zawsze pomaga innym, a tu nagle wychodzi na jaw, że od samego początku był nazistą. Cóż, jestem bardzo ciekawa, co na to Stan Lee.

Moim zdaniem, ciągną już to na siłę. Nie twierdzę, że pomysł jest do bani. Pomysł zaskakujący i właściwie chciałabym to zobaczyć w kinie. Ale, wg mnie, zniszczyli całe uniwersum. W końcu wszystko zaczęło się od Kapitana Ameryki. On był tą główną postacią, dzięki ktorej powstało wiele innych superbohaterów i złoczyńców. A teraz, cała idea tego bohatera, po prostu rozpłynęła się w powietrzu. Takie jest moje zdanie.
  • awatar Potterwarta: @Sakuja World: nie wydaje mi się :/ Przeczytałam ten komiks i są tam pokazane "flashbacki" o matce Steve'a, która najwyraźniej dołączyła do Hydry...
  • awatar Sakuja World: Mam nadzieję, że to żart... Błagam, powiedzcie, że to jakaś misja pod przykrywką, albo coś...
  • awatar Gość: Mi się ten pomysł w ogóle nie podoba ;/ / X-Maniaczka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hejka...
Z wycieczki wróciłam w sobotę o 23:30, a w niedzielę byłam tak padnięta, że nie chciało mi się nic pisać. Teraz miałam sprawdzian z biologii, więc musiałam się uczyć. Ale mamy długi weekend, więc nadrobię zaległości
Opowiem historię z wycieczki: wchodziliśmy na Gubałówkę. Ale nie tak, jak robią to normalni ludzie - nie po prostej drodze, ale w lesie, gdzie było błoto, a korzenie wyglądały jak węże. Ze cztery razy moje życie było narażone upadkiem i złamaniem sobie karku. Kiedy wreszcie wyszliśmy z lasu, znaleźliśmy się na polanie, gdzie pasły się krowy. Wokół pastwiska postawiono ogrodzenie, przez które trzeba było przejść (był to szary drut). Jak się później okazało, drut był pod napięciem i dwóch moich kolegów oberwało prądem (xD). Na szczęście nic im się nastało. Kiedy już pooglądaliśmy widoki, zaczęliśmy schodzić (również niezbyt przyjemną drogą). Na samym końcu, tuż przed prostą ścieżką, noga mi się omsknęła i usłyszałam dziwne strzyknięcie - bum, kostka załatwiona. Na szczęście nie jest to nic poważnego, ale boli jak cholera... Oczywiście, nie mogło obyć się bez ofiar xD
  • awatar ♥ The Fastest Girl Alive ♥: Długo mnie nie było :/ Ale myślę, że po zakończeniu roku wrócę na stałe :D
  • awatar Gość: No to miałaś niezłą przygodę xD / X-Maniaczka
  • awatar Enchanted Kitten: Szkoda nogi xD Ten drut pod napięciem nazywa się u nas pastuch xD Mieszkam blisko gór, ale byłam tam tylko 2 razy xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Tak jak w tytule, w ogóle nie mam czasu na pisanie. Szkoła mnie męczy, nauczyciele są irytujący, a moja klasa mnie denerwuje. Po powrocie do domu, nie mam na nic siły. Po prostu chcę zawinąć się pod kocem i zasnąć, odciąć się od tego wszystkiego.
W poniedziałek jadę na wycieczkę szkolną do Zakopanego. Nie będzie mnie do soboty, ale postaram się podczas wyjazdu coś napisać.
Spróbuję też napisać kolejny rozdział "Rok wcześniej".